Na urlopowym szlaku – Równica i Wisła .

Na urlopowym szlaku – Równica i Wisła .

Była sobie pewna ,  lekko słoneczna , sierpniowa  niedziela , kiedy znajomi u których byliśmy w czasie urlopu rzucili hasło , a właściwie rzuciła je psiapsióła  , że ma dziś kuchniowstręt i jeżeli mamy ochotę to zaprasza nas na śniadanie na Równicę na której serwują przepyszny chleb ze smalcem i inne smakołyki . Nie znając zbyt dobrze topografii okolic w której przebywaliśmy chętnie się zgodziliśmy , bo jak gdzieś jesteśmy a szczególnie ja jestem , to lubię dodatkowo zobaczyć to i owo . W try miga wrzuciliśmy na siebie odpowiednie ciuszki , piękniejsza część towarzystwa odziała się jeszcze w makijaż coby nie straszyć turystów w górach , posadziliśmy zadki w aucie i w drogę . Prawdę mówiąc myślałam , że moja „śniadaniowa stołówka” będzie nieco bliżej , a okazało się że pojechaliśmy na Równicę niedaleko Ustronia czyli dokładnie 89 km od miejsca w którym mieszkają znajomi .

Po drodze zachwycałam się pięknem przyrody , górskimi widokami i ogólnie wszystkim czym było warto . A było czym , wierzcie mi na słowo .

No dobra , mój Ślubny nie bardzo podzielał mój zachwyt bo:

– przerażony siedział  na tylnym siedzeniu  ( zwykle to on prowadzi i nie toleruje nikogo innego za kierownicą , a kobiety to już w szczególności  😉 )

–  trzymał stres na wodzy i wymyślał różne klęski które spadną na jego głowę nim dojedziemy

–   dodatkowo , troszkę się stresował , że już w niedalekiej przyszłości będzie musiał użyć nóg do chodzenia 🙂 .

Po ponad godzinie dojechaliśmy na miejsce . Ale od samego początku jakiś złośliwiec rzucał nam kłody pod nogi. Najpierw zaczęło lekko mżyć ( tego nie przewidzieliśmy ) , a potem zaczęło się polowanie na parking. Po kilku minutach oczekiwania wyczailiśmy zwalniające się miejsce i szybciutko tam zakotwiczyliśmy autko 🙂 .

Przed nami rozpościerał się całkiem miły widoczek , nie pozbawiony jednak elementów wspinania . Ale nie takiego ekstremalnego broń Boże 🙂 .

IMG_20170813_111512

Oto widok z okna samochodu – na dalszym planie nasz cel czyli restauracja „Dwór Śkibówka” 

IMG_20170813_112339a to widok z podnóża „górki”.

Do „Dworku” można było dojść drogą asfaltową łagodniejszą i górskim szlakiem . My , ku zmartwieniu mojego Ślubnego wybraliśmy górski szlaczek .

IMG_20170813_114149

Na fotce Ślubny w tle , a na pierwszym planie psiapsiółka  – twarze celowo ukryte .

Kiedy już wdrapaliśmy się na samą górę na bramie wejściowej przeczytaliśmy kartkę , że restauracja nieczynna bo jest rezerwacja .

Wrrrrr .

Zagotowało się w nas ze złości , a dodatkowo w kiszkach zaczęło nam grać bo nie wiadomo kiedy nagle zrobiło się  południe .

Rozczarowana psiapsiółka zaproponowała abyśmy poszli asfaltową drogą na końcu której jest kolejna fajna i klimatyczna restauracja .

Ruszyliśmy więc raźno dalej. Po przejściu może 500 m , może troszkę dalej dotarliśmy do nowego celu . Po drodze mijaliśmy lekko zniesmaczonych turystów , ale nawet przez moment nie przyszło nam do głowy że kolejny punkt gastronomiczny może być w pełni sezonu zamknięty . No cóż knajpka zrobiła sobie remont do odwołania 😦 . Teraz już coraz bardziej wkurzeni bo wiadomo jak Polak głodny to zły , wróciliśmy na parking do auta . Jednak moja niezmordowana koleżanka nie odpuszczała . Wyszukała w necie telefon do „Skibówki” i już chciała ich sromotnie ochrzanić , że przytargała ze sobą ludzi z miasta Łodzi specjalnie na chleb ze smalcem a tu zamknięte . Pani w słuchawce mocno się zdziwiła po czym powiedziała że rezerwacja była wczoraj a dziś normalnie restauracja jest czynna  . Okazało się że ktoś zapomniał zdjąć kartki z napisem nieczynne-rezerwacja . Pani z telefonu też była zdziwiona , że prawie wcale nie mają dziś gości . Ponownie wdrapaliśmy się do „Skibówki” i był to właściwie ostatni moment bo za chwilunię lunęło . Zajęliśmy sobie miejsce na tarasie aby popatrzeć na góry , ale wredne deszczowe chmury momentalnie zasłoniły cały widok .

Te dwa zdjęcia są ściągnięte z neta bo nie wpadłam na pomysł aby cyknąć fotkę , a poza tym pojawiło się nagle mnóstwo turystów którzy utrudniali by mi fajne zdjęcia – fotka 1 taras , fotka 2 „Skibówka” w środku .

Widok z tarasu na góry 😀 

IMG_20170813_114647

Skoro gór było brak 😉 zamówiliśmy słynny chleb ze smalcem , rosół i żurek i zaczęliśmy się posilać w nadziei , że może jednak coś zobaczymy . Rosół był pyszny , żurek mocno kwaśny , a smalec był tak naczosnkowany że jeszcze do tej pory mam lekki niedowład języka 😉 .

O cenach nie wspomnę , bo po prostu zabijały wysokością 😉 .

A w górach jak to w górach . Raz słońce , raz deszcz. Po paru minutach chmury wzięły nogi za pas i trochę odsłoniły ładne górskie widoki .

Teraz zbiorówka zdjęć z tamtego miejsca :

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Kiedy już się nasyciliśmy zarówno jedzeniem jak i widokami doszliśmy do wniosku , że pora zmienić lokal i miejsce i jedziemy do Wisły na słynną na całą okolicę golonkę . Dla mnie golonka to nie żadna frajda , ale zwiedzanie okolicy to już inna bajka 😉 .

No i pojechaliśmy. Wisła przywitała nas słońcem i tłumami .

Spacerkiem przeszliśmy przez miasteczko , zawitaliśmy do parku w którym ustawione były rzeźby postaci z rożnych ludowych baśni , rzuciliśmy oczkiem na Wisłę nieopodal nas przepływającą , upolowaliśmy miejsce siedzące w knajpce i zamówiliśmy golonki . Ja jak to ja , zawsze muszę zrobić coś na przekór i zamówiłam sobie rybkę 😉 . Po zjedzonym posiłku towarzystwo jednogłośnie pochwaliło golonkę , ja rybkę , a potem grupowo wybraliśmy się na gofry i lody . Po takim posiłku powinnam na pieszo wracać do domu aby spalić kalorie , ale towarzystwo było zbyt leniwe i prawie siłą wsadziło mnie do auta w celu powrotu do domu a kiedy już wróciliśmy , ja w ramach wieczornego relaksu glebnęłam się na hamak na którym dyndałam do czasu aż pierwsze krople deszczu nie ściągnęły mnie z niego 😉 . 

A oto kilka fotek z Wisły :

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Jedynym minusem wizyty w Wiśle był brak Adama Małysza którego jestem fanką , ale cóż nie można w życiu mieć wszystkiego .

Największe jednak zrobił na mnie w Wiśle Hotel Gołębiowski . Takiego „molocha” w życiu nie widziałam .

Chyba jedynie może troszeczkę z nim konkurować Grand Hotel przy sopockim molo 😉 .

89017360

( zdjęcie z neta ) .

Ogólnie jak ktoś ma niedaleko , trochę wolnego czasu i sporo zbędnej gotówki to polecam wypad do Wisły .

Latem bardzo mi się tam podobało , a myślę że zimą jeszcze bardziej byłabym nią oczarowana .

To tyle na dziś.

Pozdrawiam Ruda

 

 

 

 

 

Reklamy

13 komentarzy do “Na urlopowym szlaku – Równica i Wisła .

  1. Byłam w Wiśle w weekend majowy, za dużo ludzi jak dla mnie. Gdy byliśmy na Równicy, dworek dopiero budowali 🙂
    Pogoda w tym roku kapryśna wszędzie, ale nad morzem to już dramat!

    Polubienie

  2. Pingback: Rozliczenie z rokiem. – W świecie Rudej Blondynki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s