Przyszła koza do woza.

Przyszła koza do woza.

Pamiętacie jak w czerwcu i lipcu pisałam Wam o pamiętnych chrzcinach córki bratanicy Ślubnego ? 

Kogo dopadł Alzheimer lub nie czytał to może zerknąć tu i tu aby się dowiedzieć o co kaman .

A więc historia ma ciąg dalszy . Wczoraj popołudniową porą zadzwoniła bratanica do Ślubnego z zaproszeniem na roczek swojej córki . 

Jest to o tyle dziwne i niespodziewane , że przez 23 lata swojego życia ani razu nie zadzwoniła do wujka . Przypadkowo dowiedzieliśmy się że spodziewa się dziecka , od dalszych członków rodziny że już urodziła , a informacje o chrzcie małej wraz z zaproszeniem na tą uroczystość przekazał nam nic nie wiedzący co przekazuje dziadek .

I teraz nagle bratanica męża przypomniała sobie o rodzinie swojego tatusia i za dwa tygodnie zaprosiła nas na roczek małej . 

Nas to znaczy mnie , Ślubnego  i …. córkę.

Z wrażenia aż zaniemówiłam i  szczeka mi opadła . W podobnym osłupieniu była córka . Kiedy pierwsze wrażenie po newsie minęło , córka wybuchnęła gromkim śmiechem i powiedziała cyt :

” O żesz ty , przypomnieli sobie o mnie  . Róbta co chceta ( to było do nas , jej rodzicieli ) ale ja się nigdzie nie wybieram . Nie zaprosili mnie na chrzciny bo uznali że to zbyteczne to z urodzinami też niech się bujają. 

A może oni liczą na jakiś niebanalny i drogi prezencik ? „

Ostatnia uwaga była niestety jak najbardziej trafna , bo założę się że to jest główny motor zaproszenia nas na roczek malucha. Ale tu się mocno rozczarują . Ślubny nie pała chęcią tam jechać , a ja po ostatniej u nich wizycie na której czułam się jak intruz  też zdecydowałam się tam nie pójść . Z wyjściem z tej sytuacji może pomóc mi kalendarz. Za tydzień moja teściowa ma imieniny i w zasadzie całą rodziną powinniśmy się na nich spotkać . Jeżeli pojawi się w niedzielę na imieninowym obiedzie mała jubilatka z rodzicami,  dostanie jakiś prezent i to wszystko . Jeżeli rodzinka wykona unik i nie przyjedzie ( wymyślą pierdyliard powodów na usprawiedliwienie swojej nieobecności  ) maluch będzie musiał obejść się smakiem i zakupiony prezent dostanie najwyżej na gwiazdkę .

W tym wszystkim najbardziej szkoda tylko małej , ale ona na chwilę obecną jest zbyt mała aby wiedziała co jest grane i nas po prostu nie zna , więc nie odczuje braku naszej trójcy na swoich pierwszych urodzinach .

Z drugiej strony nasze kontakty rodzinne od jakiegoś czasu są tak znikome , że obawiam się , że to maleństwo dzięki takiemu postępowaniu rodziców i dziadków może w przyszłości nawet nie wiedzieć że ma jakąś rodzinę ze strony swojego dziadka . 

„No cóż życie”  –  jak to skwitowała Mała .

Życie życiem  ,  a godności trochę jednak trzeba mieć i umieć powiedzieć „nie” nawet jeżeli dotyczy to najbliższej rodziny .

 A Wy jak byście postąpili w takiej sytuacji ?

Pozdrawiam Ruda .

Reklamy

38 komentarzy do “Przyszła koza do woza.

  1. A ja Ci powiem z własnego doświadczenia, jedyną okazją do spotkania się całej rodziny jest… pogrzeb, na który nie trzeba żadnego zaproszenia, wystarczy zawiadomienie.
    Przyznaję Ci rację, małą nie trzeba się przejmować, ona nie jest niczego świadoma, a już najmniej świadoma tego, czym jest nieobdarowywana. Później to się zmienia, ale jeśli oni o Was nie będą wspominać i tak nie będzie świadoma tego, czego nie dostanie.
    Pozdrawiam.:)

    Polubione przez 1 osoba

  2. Z mojego doświadczenia wynika, że nawet jeśli niektórym tyłek miodem smarować będziesz, to i tak kiedyś się wypną. Prawda gorzka, ale kto raz się sparzył, nie uwierzy prędko w dobre chęci…Mała może mieć rację, że liczą na drogi prezencik…

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s