Gran Canaria cz. 3 – Maspalomas.

Gran Canaria cz. 3 – Maspalomas.

Pierwszy dzień na Kanarach obudził nas pochmurnym niebem . Trochę się zmartwiłyśmy tym stanem rzeczy bo oczekiwałyśmy słońca od rana do wieczora a tu kiszka , ale od czego kobiecy optymizm 😉 . Przedstawicielki młodego pokolenia czyli moja córka i jej psiapsiółka rano poszły do sklepu kupić jakieś jedzonko bo lodówka świeciła pustkami , ale nie ma się co dziwić bo w końcu byłyśmy na własnym wikcie . Dziewczyny mocno mnie zszokowały kiedy wyskoczyły z łóżka , Ola tylko przeczesała włosy ( moja córa nawet tego nie zrobiła ) , narzuciły na plecy – jedna szal , druga bluzę i w stroju łóżkowym pognały do sklepu 😀 . No fakt pidżamki miały fajne , ale żeby w nich paradować po ulicach to chyba lekka przesada . Czytaj dalej

Reklamy

Gran Canaria cz. 2 – etap I : koszmarny lot czyli podniebny oddział geriatryczny .

Gran Canaria cz. 2 – etap I : koszmarny lot czyli podniebny oddział geriatryczny .

Naszą przygodę z Kanarami rozpoczęłyśmy 10 lutego od wyjazdu z Łodzi . Tegoż to dnia o godzinie 2-giej w nocy przyjechała do nas moja psiapsiółka . Po wypiciu szybkiej kawy , zapakowałyśmy nasz dobytek do auta i wyruszyłyśmy ku naszej przygodzie . Ruch na drodze był taki jakbyśmy jechały w letni , wakacyjny dzień , a nie nocną , zimową porą . Dojechałyśmy jednak bez problemu i o godzinie 4.15 zostawiłyśmy auto na parkingu lotniskowym . Z parkingu zostałyśmy dowiezione pod drzwi terminalu. Było zimno jak cholera i pizgało jak druga , więc z rozkoszą weszłyśmy do środka w którym wrzało jak w ulu 😉 . Ja , jak przystało na lotniskowego prawiczka , grzecznie dreptałam za dziewczynami i wykonywałam ich polecenia 😉 , gdyż one wszystkie były już obyte w lotniskowych zwyczajach i wiedziały co robić .

Czytaj dalej

Gran Canaria cz. 1 – wiadomości w pigułce.

Gran Canaria cz. 1 – wiadomości w pigułce .

Świat jest piękny.

I to zarówno ten najbliższy jak i ten dalszy .

Jestem wzrokowcem i generalnie urzeka mnie wszystko co piękne, ale i także to co jest odmienne od mojego otoczenia na co dzień .

Jak wyjeżdżam poza Łódź nawet na działkę to zachwycam się urokami lasu i dźwiękami wydawanymi przez niego , będąc nad morzem chłonę widok wody , jej szumu i rozkoszuję się pieszczotą ciepłego piasku na stopach . Spacerując po górach upajam się wspaniałymi widokami i feerią barw naszej polskiej przyrody .

To wszystko jednak zawsze miałam możliwość przeżyć tylko w określonym jednym miejscu – woda to nad morzem , las to w lesie , góry to w górach . Jednak mój ostatni urlopowy wypad doszczętnie zmienił moje wyobrażenie o tym w czym jednocześnie można się „obracać” .

Czytaj dalej

Komu w drogę temu czas.

Komu w drogę temu czas.

No i dobiłam do pamiętnego dnia 7 lutego 2018 , kiedy to moja mała stopa po raz ostatni przekroczyła próg firmy 😉 .

Od dwóch godzin już oficjalnie byczę się na urlopie.

Cuuuuudowne uczucie tym bardziej , że całkowicie nieplanowane.

No dobra zaplanowany był tylko 8 dniowy wyjazd w miejsce gdzie termometr nie będzie straszył minusową temperaturą , a tu trafiły się ponad dwa tygodnie zbijania bąków . Boskooooo . Chyba jeszcze bardziej polubię swoje szefostwo za serwowanie mi takich niespodzianek 😀 .

Czytaj dalej