I się zaczęło .

I się zaczęło .

Uroczyście informuję , że w moim rodzinnym domostwie sezon na przetwory został oficjalnie rozpoczęty .

Prawdę mówiąc jadąc wczoraj na działkę po prawie dwutygodniowej nieobecności tam , nie spodziewałam się , że wrócę wieczorową porą do domu i zamiast wskoczyć od razu do wanny aby zmyć całodniowy pot z siebie bo było gorąco niemiłosiernie,  to ja na ponad 2 godziny wskoczę do kuchni i będę  walczyć jak lwica z dziesięcioma kilogramami czereśni które przytaszczyłam z działki . Czytaj dalej

To chyba zły sen.

To chyba zły sen.

Właściwie to chyba nie sen a jakiś koszmar senny który od kilku nocy całej rodzinie daje się ostro we znaki.

Ale od początku.

Za dwa tygodnie moja Mała ma wyznaczony termin obrony . W związku z przygodami jakie miała prowadząc część badawczą pracy , dwoiła się i troiła aby w terminie to dzieło naukowe ukończyć , oddać i obronić .

Praca powstawała mozolnie i w bólach , i często napisana już cześć teoretyczna za cholerę nie pasowała do tego co wychodziło w wynikach badań. Niejednokrotnie doświadczenia trzeba było powtarzać aby przekonać się , że ich wynik jest prawidłowy jednak nie taki jakiego oczekiwano . Czytaj dalej