Po imprezowe wspomnienia .

Po imprezowe wspomnienia .

Przetrwałam choć lekko nie było . I tak jak się spodziewałam impreza była w klimatach bardzo zbliżonych do tych jakie panowały na chrzcinach . Jedyna różnica to mniejszy tłum .

Zauważyłam , że z roku na rok coraz trudniej spędza mi się czas w rodzinnym ( ze strony Ślubnego )  towarzystwie i coraz trudniej mi z nim znaleźć wspólny język . Dobrze , że widujemy się tak sporadycznie bo częstszych kontaktów oraz ich prostackiego zachowania po prostu bym nie zdzierżyła  .

Rodzinka Ślubnego na niedzielny obiad stawiła się prawie w komplecie. Nie przyjechała tylko szwagierka bo podobno drogą losowania na nią padło że zostaje w domu . Pachnie mi tu jakimś szwindlem , bo zamiast niej przyjechał facet jej córki ( ojciec dziecka – Ćpunek ) który podobno za stosowanie w hurtowych ilościach używek  ( niekoniecznie zgodnych z prawem ) został bezpardonowo wykopany z domu . Czytaj dalej

Reklamy

To już koniec ??? Ale jak to ???

To już koniec ???  Ale jak to ???

Przed nami ostatni wakacyjny weekend.

W zasadzie nie ma to dla mnie większego znaczenia , bo pojęcie koniec wakacji i rozpoczęcie nowego roku szkolnego zacznie mnie obowiązywać dopiero od 1 października 😉 . Piszę jednak o ostatnim weekendzie w nieco innym aspekcie. A mianowicie w aspekcie pogodowym.

Doszły mnie słuchy i na pewno nie tylko mnie , że krążą plotki w kołach zbliżonych do meteorologicznych , że ma być to ostatni piękny weekend tego lata.

Czytaj dalej

Jednak ludzie potrafią się ustawić .

Jednak ludzie potrafią się ustawić .

Pracuję w dosyć specyficznej firmie jeżeli chodzi o kontakty międzyludzkie . Jest to w zasadzie firma rodzinna , bo oprócz mnie wszystkie osoby które przewinęły się w niej przez ostatnie 10 lat były związane więzami rodzinnymi z szefostwem. Kiedy interesy szły bardzo dobrze lub dobrze życie towarzyskie moich pracodawców kręciło się zupełnie inaczej niż obecnie . W czasach hossy moje szefostwo wyjeżdżało na zagraniczny urlop raz do roku ( na ogół w listopadzie )  oraz dwa tygodnie spędzało nad polskim morzem , a połączone imieniny szefowej i szefa wypadające w maju były z pompą wyprawiane w jakiejś eleganckiej „knajpie” bo inaczej nie wypadało. 

Rozumiecie – wielki świat 😉 . Czytaj dalej