Urlop – dzień drugi : zlodowacenie .

Urlop – dzień drugi : zlodowacenie .

Drugi dzień urlopu wprawił mnie i moje oczęta w osłupienie.

 Kiedy rano wstałam obudzić Małą do pracy ,  z odruchu spojrzałam na termometr a tam  :  – 6 st.

Szok , normalnie szok .

Ja wiem że wszystkie pogodynki trąbiły , że nadciąga mróz , ale kto by tam ich słuchał  😉 . Mróz jednak stał się fakt dokonanym. Parę kresek poniżej zera nie robiło by jakiegoś tam specjalnie problemu siedząc w ciepłym domu , ale ja właśnie wybierałam się na działkę w celu spuszczenia wody z instalacji przed zimą i zdjęcia tego i owego co mogło by potencjalnie zamarznąć i się uszkodzić przez niskie temperatury .  Czytaj dalej

Reklamy

Wszystkie barwy jesieni .

Wszystkie barwy jesieni .

Oj jesień nam się udała w tym roku .

Piękne słońce , temperatury w dzień prawie letnie , magia kolorów zachwyca . Ponieważ w ostatnim czasie namiętnie poszukuje jesiennych botków , trochę przemierzyłam kilometrów a przy okazji pozachwycałam się piękną jesienią która już od przyszłego tygodnia może przeminąć z wiatrem , i deszczem . Czytaj dalej

Sezon na infekcje uważam za otwarty.

Sezon na infekcje uważam za otwarty.

No i stało się.

Przylazła jesień .

Ale oczywiście nie mogła przyjść taka piękna , słoneczna i kolorowa , tylko wpadła tak od razu z chamskim przytupem czyli wiatrem , deszczem i zimnicą . Wrrrrrr .

Jak sobie pomyśle  , że jeszcze w czwartek i piątek pomykałam do pracy w letniej kiecce z gołymi nogami , a dziś wrzuciłam na tyłek spodnie a na grzbiet włochaty sweterek i szal na szyje, to normalnie chce mi się wyć jak hienie do księżyca na saharyjskiej pustyni 😀 .   Czytaj dalej

A mnie jest szkoda lata .

A mnie jest szkoda lata .

Wrzesień od zawsze kojarzy  mi się z nieuchronnym końcem czegoś pięknego i nawet jak za oknem 25 stopni i słońce od rana do wieczora harcuje na niebie , ja już wyczuwam czającą się podstępnie jesień . 

W tym roku chyba z tęsknoty za cudownym latem które było już w zasadzie od maja , moja zniżka nastroju przywędrowała do mnie o wiele wcześniej . I jestem tym faktem naprawdę bardzo zdziwiona , bo w te wakacje , a w zasadzie w tym roku naprawdę miałam wiele okazji aby fest odpocząć i z naładowanymi akumulatorami wyjść naprzeciw jesieni .

 A tu kicha 😦 . Czytaj dalej

Chmury jak góry .

Chmury jak góry .

Wczorajszy dzień to była prawdziwa przeplatanka pogodowa. Rano było nawet sympatycznie i niezbyt zimno , koło południa chyba zawrócił Grzegorz bo zaczęło tak wichrzyć , że myślałam że powyrywa z korzeniami ogromne brzozy na działce naprzeciwko okna w moim biurze . Kiedy zbliżała się godzina opuszczenia  przez mnie  gościnnych murów firmy , zrobiło się czarno i po chwili zaczął niesamowicie padać grad . Po paru sekundach całe obejście było białe od gradowych kulek , które w mgnieniu oka się topiły . Czytaj dalej