To chyba zły sen.

To chyba zły sen.

Właściwie to chyba nie sen a jakiś koszmar senny który od kilku nocy całej rodzinie daje się ostro we znaki.

Ale od początku.

Za dwa tygodnie moja Mała ma wyznaczony termin obrony . W związku z przygodami jakie miała prowadząc część badawczą pracy , dwoiła się i troiła aby w terminie to dzieło naukowe ukończyć , oddać i obronić .

Praca powstawała mozolnie i w bólach , i często napisana już cześć teoretyczna za cholerę nie pasowała do tego co wychodziło w wynikach badań. Niejednokrotnie doświadczenia trzeba było powtarzać aby przekonać się , że ich wynik jest prawidłowy jednak nie taki jakiego oczekiwano . Czytaj dalej

Reklamy

W bagiennych klimatach.

W bagiennych klimatach.

Wczoraj nareszcie coś drgnęło w pogodzie. Od rana słońce wesoło harcowało na niebie. Po wtorkowej ostrej pracy u znajomej ( praca nareszcie skończona )  i bardzo nerwowym wieczorze , środę postanowiłyśmy z Małą spędzić na pełnym luzie. Zaraz po śniadaniu i załatwieniu jeszcze jednej sprawy wsiadłyśmy do auta i pojechałyśmy na działkę.  Czytaj dalej

Nabita w butelkę .

Nabita w butelkę .

Wczoraj miałam paskudny dzień .

Najpierw obudził mnie koszmarny sen który skutecznie popsuł mi poranny  nastrój , potem z przebojami komunikacyjnymi jechałam do pracy , a na koniec czekała mnie irytująca rozmowa z ubezpieczycielem mojego laptopa , któremu to przekazałam sprzęt do naprawy.

Ale  od początku….

Koło godziny 11-tej dostałam telefon od ubezpieczyciela , że mój sprzęt cały i zdrowy może wrócić już do mnie . Ucieszyłam się , ale nie na długo bo okazało się że …

Mała retrospekcja wydarzeń . Czytaj dalej