Balkonowo i działkowo.

Balkonowo i działkowo .

Doszły mnie słuchy , że troszkę Wam mnie brakuje 😉 . Fakt mało się ostatnio udzielam , ale jest to spowodowane permanentnym brakiem czasu i  problemami z netem. Wyszłam już jednak na prostą i wracam na bloga abyście zupełnie o mnie nie zapomnieli. 

Podobno człowiekowi zmienia się charakter co 7 lat. Ja chyba przeszłam przyśpieszony czas bo ostatnio sporo zmian w moim życiu charakteriologicznym , a kolejna siódemka mi jeszcze nie wskoczyła 😉 . Jedno jednak pozostało niezmienne , a mianowicie małe chwalipięctwo 🙂 .

Czytaj dalej

Reklamy

Powrót do codzienności.

Powrót do codzienności.

Niedziela.

Przede mną ostatnie godziny urlopu. Chociaż patrząc na to z poziomu zwykłego rozkładu tygodnia to jest to po prostu weekendowy dzień wolny.

Za 24 godziny będę już w pracy otoczona sprawami firmy i stertą papierów które zawsze po kilkudniowej mojej nieobecności rozmnażają się w błyskawicznym tempie. Ale cóż życie.

Ten mój urlop przyznam szczerze był taki lekko przebimbany. Czytaj dalej

Zabawa w fryzjera czyli działkowe raczkowanie.

Zabawa w fryzjera czyli działkowe raczkowanie.

Niemoc twórcza trwa nadal.

Prawdę mówiąc myślałam , że jak już Mała upora się ze wszystkimi zaliczeniami , egzaminami i obroną to emocjonalnie trochę odzipnę ale nie. Ciągle coś szwenda mi się po głowie przez co nastrój zamiast być pogodny jak aura za oknem to jest na poziomie listopadowej pluchy :(. Co prawda rozkoszuję się piękną obecną pogodą bo za chwilę przed nami fala tropikalnych upałów na które ja już się po prostu nie nadaję. Temperatura w okolicy 25 stopni to szczyt moich marzeń, wyższa powoduje że jestem słaba , ospała , ugotowana ,  rozdrażniona i niczym wkurzona żmija pluje jadem  . Czytaj dalej

Balkonowe uprawy.

Balkonowe uprawy .

Po wczorajszym wpisie wiecie , że wzięłam ostro na tapetę moją wagę.

W planach jest pozbycie się zbędnego balastu w ilości 4 kg.

Mam nadzieję , że uda mi się zwycięsko przejść przez okres dietetycznych katuszy i kiedy uzyskam upragnioną wagę  oraz centymetry nie wróci do mnie radośnie efekt jojo.

Z dietą większych problemów być nie powinno , gdyż ani nie należę do zbytnich opychaczy , łasuchów czy innych łakomczuchów , największy jednak problem stanowi dla mnie picie wody.

Brrrrrrr .

 Cóż to za paskudny napój. Czytaj dalej

Starość nie radość.

Starość nie radość.

Kiedyś pisałam Wam że na starość stałam się bardzo zamożną osobą ponieważ :

59ae875241d69238536ac1ca147a16b15170

 a dziś mogę z całą pewnością powiedzieć , że cofam się do szczenięcych lat bo oto po przeżyciu 4o-stu lat z hakiem wracam do dzieciństwa , kiedy to chodziłam usmarkana po łokcie. Dziś może nie pozwalam  dyndać smarkom aż tak radośnie i swawolnie  koło nosa , ale smarczę się zupełnie tak jak wtedy . Jednak po głębokiej  analizie faktów mojego obecnego stanu zdrowia doszłam do wniosku  , że to chyba nie jakieś przeziębienie które trzyma mnie w swoich mackach bo czuje się  ogólnie  w miarę dobrze,  tylko chyba na stare lata chce się ze mną zaprzyjaźnić  alergia. A piep… ć  ją . Obecnie nie planuje powiększać skromnego grona przyjaciół. Choć ta cholera może być najbardziej wierna i będzie trwała przy moim boku do końca mych dni a nawet o jeden dzień dłużej. To lepszy wynik niż przyjaźń z jakimkolwiek ludzkim przyjacielem. Czytaj dalej

Wspomnienia z kurortu seniorów .

Wspomnienia z kurortu seniorów . 

Dla pilnie śledzących tego bloga nie będzie tajemnicą mój urlopowy wypad do Ciechocinka – miasta zdrowia.

Ja osobiście nazwałabym to miasto na przykład: miastem dojrzałych ( mocno dojrzałych ) ludzi.

A dlaczego ?

Dlatego , że przez cały dzień buszowania po miasteczku spotkałam pięcioro , dosłownie pięcioro młodych ludzi.

A jak na tamte klimaty , to nawet bardzo młodych ludzi bo ich wiek oscylował około 20-stego roku życia.

Całe inne miasteczkowe towarzystwo to kuracjusze w wieku dojrzałym lub mocno dojrzałym.

Ja wiem , że nikomu nie należy wypominać wieku , ale to miasteczko naprawę pachnie emerytami i rencistami :D. 

Ale Kochani jak pachnie ??? Czytaj dalej