Zna ktoś receptę ?

Zna ktoś receptę ?

Dopóki moja wiosenna chandra nie przeminie z wiatrem lojalnie ostrzegam , że będę tu straszliwie smęcić.

Osoby o słabych nerwach proszone są chwilowo o nie odwiedzanie mojego bloga lub o zajęcie miejsca w bujanym fotelu w rogu pokoju i użalaniu się nad swoim losem razem ze mną 😉 .

Grupowo podobno osiąga się fajniejszy efekt 😉

Czytaj dalej

Reklamy

Wiosenna deprecha.

Wiosenna deprecha.

Jakoś ostatnio mało mnie tutaj .

Winą za to obarczę … wiosnę 😀 . Tak tak , wiosnę , bo zauważyłam , że czym ona ładniejsza to ja jestem jakaś bardziej rozbita , zniechęcona , smutna żeby nie rzec prawie depresyjna 😦 .

Ostatni tydzień to moc pracy i problemów firmowych , kiepskie samopoczucie zarówno fizyczne jak i psychiczne , kłopoty dnia codziennego które nie omijają nikogo , w kolejce czekają dosyć ważne domowe decyzje do podjęcia i wisienką na torcie są  kłopoty ze snem 😦 .  Czytaj dalej

W szponach Sofii.

W szponach Sofii.

Będąc na Wyspach Kanaryjskich na prawo i lewo słychać było muzykę . Czasami obcą , częściej rodzimą .

Pewnego dnia usłyszałam kawałek który normalnie zawrócił mi w głowie .

Ponieważ tylko słyszałam a nie widziałam kto śpiewa trudno mi było zlokalizować komu zawdzięczam to muzyczne cudo . W święta usłyszałam ją ponownie , zobaczyłam wykonawcę i tytuł piosenki . No i przepadłam z kretesem . Od tego dnia ta piosenka normalnie mnie prześladuje 🙂 . Nucę ją w dzień , nucę ją w nocy 😀 .  Czytaj dalej

Komu w drogę temu czas.

Komu w drogę temu czas.

No i dobiłam do pamiętnego dnia 7 lutego 2018 , kiedy to moja mała stopa po raz ostatni przekroczyła próg firmy 😉 .

Od dwóch godzin już oficjalnie byczę się na urlopie.

Cuuuuudowne uczucie tym bardziej , że całkowicie nieplanowane.

No dobra zaplanowany był tylko 8 dniowy wyjazd w miejsce gdzie termometr nie będzie straszył minusową temperaturą , a tu trafiły się ponad dwa tygodnie zbijania bąków . Boskooooo . Chyba jeszcze bardziej polubię swoje szefostwo za serwowanie mi takich niespodzianek 😀 .

Czytaj dalej

Święta , święta i po świętach.

Święta , święta i po świętach.

No były i minęły.

Co roku trudno mi się pogodzić z tą niesprawiedliwością , że człowiek tyle się na nie naczeka , tak się do nich przygotowuje a one nadejdą i z prędkością światła przeminą 😦 . W tym roku święta nie bardzo mi się podobały począwszy od koszmarnej aury do wydarzeń które osnuły święta mgiełką smutku . Najpierw mało ciekawa diagnoza dotycząca zdrowia córki , potem swoje trzy grosze dodawała pogoda , która jaka była chyba każdy widział . Normalnie tylko wziąć się powiesić albo tak jak ja , zaszyć się głęboko w domu udając że się nie istnieje dla świata . Jednak nie każdy miał tak dobrze . To że ja zapuściłam świąteczne korzonki w domu nie oznaczało , że inni poszli w moje ślady. Gdyby tak się stało może moja córka uniknęła by wypadku spowodowanego przez kierowcę który miał przedświąteczne zwidy i omamy . Czytaj dalej