Jak wytresować kota .

Jak wytresować kota .

Nigdy nie myślałam , że nabywając kota stanę przed wyzwaniem wytresowania go .

Wiadomo , że koty to zwierzaki które chadzają własnymi drogami , mają własne zdanie w zasadzie na każdy temat i to raczej my im ulegamy niż on nam 😀 . Czytaj dalej

Reklamy

Cyrk trwa .

Cyrk trwa .

Czerwiec to chyba najgorętszy miesiąc w roku jeżeli chodzi o studencką brać. Temperatury za oknem nie są w stanie nawet w maksymalnym stopniu tak rozgrzać studentów i ich rodziców jak garstka wykładowców , która nagle staje się panami świata i decyduje o być albo nie być studentów. Czytaj dalej

Poproszę o grafologa .

Ostatnio za sprawą tajemniczego agenta Bolka modny stał się zawód grafologa. Zanim jednak wybuchła ta cała afera z Kiszczakiem i Wałęsą w tle , moja córka o mały włos nie byłaby zmuszona skorzystać z usług tego fachowca .

Przedstawiona poniżej historia jest w 100 % prawdziwa jak zresztą wszystkie uczelniane historyjki które pojawiły się na moim blogu.

No to jedziemy ….

Moja córka to czasami kosmiczna istota.

Wygląda jak młoda kobieta  – pomijam tu kwestie ubioru , ponieważ ukochanymi elementami garderoby mojego dziecięcia są spodnie i buty typu adidas  ,  

czasami nawet zachowuje się jak kobieta

i czasami myśli jak kobieta.

Są jednak takie aspekty jej osobowości , że ja ich po prostu nie ogarniam i jeszcze do niedawna nawet nie znałam 🙂 .
Czytaj dalej

Uczelnia z piekła rodem czyli rzecz o mamusinej dumie .

Dawno nie pisałam Wam co nowego na uczelni u mojej Małej.

Nie pisałam bo w zasadzie oprócz wojny wydziałowej dotyczącej wyboru promotorów do licencjatu , oraz szwendaniu się w ramach obowiązkowych zajęć po wysypiskach śmieci i oczyszczalni ścieków nic takiego konkretnego się nie działo.

No , ale kiedyś pora na zmiany ;).

No i ten czas nadszedł własnie w zeszłym i tym tygodniu. Czytaj dalej

Piekielna uczelnia – ulubione teksty.

 Przedwczorajszy dzień nie należał do udanych bo :

– już od rana szef mnie zasypał toną makulatury spod której nawet nie wystawała mi grzywka i z uroczym uśmiechem dał mi do zrozumienia że te wszystkie papierki są do zrobienia na wczoraj a najlepiej na przedwczoraj 

– po pracy w drodze na cmentarz do Mamy rozpadał się deszczyk który chyba najwyraźniej wyszedł z założenia , że „ odrobina ” wody jeszcze nikomu nie zaszkodziła a ponadto trochę sobie popada co by mi się pod nogami nie kurzyło jak będę maszerować

– a na koniec kochana komunikacja miejska pokazała na co ją stać.

Jasna cholera powinnam się przyzwyczaić do takiego stanu rzeczy , ale jak Boga kocham nie potrafię. Prędzej wyprowadzę się z tej mojej „wsi” niż przyzwyczaję do komunikacyjnego chaosu.

Na szczęście w domu do którego dotarłam z bólami zaznałam odrobimy spokoju i ciepła. Nie tyle rodzinnego ciepła choć też , co najnormalniejszego w świecie zwykłego ciepła.

Najpierw ogrzało się moje zmarznięte serce kiedy to moje dziecię w zasadzie już od progu przywitało mnie czekoladową różą w ręku składając życzenia z okazji Dnia Matki.

Potem dzielnie mi asystowało w kuchni zdając w telegraficznym skrócie wydarzenia minionego dnia.

Kiedy już usadowiłam się po obiedzie na kanapie  z kubeczkiem kawy w ręce , moja córa w ramach podniesienia mojej oklapłej powłoki postanowiła mnie troszkę rozerwać i zaczęła mi sprzedawać najnowsze newsy uczelniane. Czytaj dalej