Już w pracy .

Już w pracy .

Po 10 dniach urlopu zawitałam do pracy .

A czy uwierzycie że zawitałam na własne życzenie ???

Ja chyba jakaś nienormalna jestem 😀 

Planowo miałam mieć urlop do końca tygodnia , ale na własne życzenie „se” go skróciłam .

A dlaczego ? Czytaj dalej

Czas na weekend.

Czas na weekend.

Czas mknie do przodu jak szalony 😦 .

Jeszcze nie tak dawno witałam nowy rok , potem spędzałam cudowne chwile na Gran Canarii  , niecały miesiąc temu świętowałam Wielkanoc  a już puka do drzwi maj .

Jezu , kiedy zleciały te 4 miesiące !!! ???

I jak znam życie , maj podobnie szybko się przewinie w kalendarzu tym bardziej , że będzie po brzegi wypełniony różnymi wydarzeniami . Czytaj dalej

Gran Canaria cz. 7 – Palmitos Park .

Gran Canaria cz. 7 – Palmitos Park .

Kolejny dzień zaczął się dużym podekscytowaniem , gdyż wybierałyśmy się do Palmitos Park. Ten ogromny park zoologiczno – botaniczny ma ponad 200000 m2 powierzchni . Palmitos  Park powstał na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia . W parku hodowane jest około 50 gatunków palm , niezliczone gatunki kaktusów oraz agaw . Oprócz gibbonów oraz papug , park zamieszkuje 230 gatunków ptaków . Centralne miejsce w parku zajmuje niewielki staw , siedlisko kaczek i łabędzi .

Ku radości małych i dużych , w parku osiem razy dziennie można przyglądać się występom papug – 15 różnobarwnych ptaków pokazuje przez prawie 20 minut swoje umiejętności. Można także zobaczyć pokazy drapieżnych ptaków .
Kilka lat temu został otwarty  pawilon z wolno latającymi motylami . Na powierzchni 900 m2 można podziwiać setki latających motyli z całego świata . Niektóre nieskrępowanie z ludzi robią sobie miejsca odpoczynku
( zobaczycie poniżej ) .

Czytaj dalej

Komu w drogę temu czas.

Komu w drogę temu czas.

No i dobiłam do pamiętnego dnia 7 lutego 2018 , kiedy to moja mała stopa po raz ostatni przekroczyła próg firmy 😉 .

Od dwóch godzin już oficjalnie byczę się na urlopie.

Cuuuuudowne uczucie tym bardziej , że całkowicie nieplanowane.

No dobra zaplanowany był tylko 8 dniowy wyjazd w miejsce gdzie termometr nie będzie straszył minusową temperaturą , a tu trafiły się ponad dwa tygodnie zbijania bąków . Boskooooo . Chyba jeszcze bardziej polubię swoje szefostwo za serwowanie mi takich niespodzianek 😀 .

Czytaj dalej