Jak sroka.

Jak sroka.

Święta cichaczem skradają się do naszych domostw. Członkowie domowych społeczności odczuwają to szczególnie w portfelach , panie domu w rękach i kolejkach , dzieciarnia w obudzonym w nich ADHD 😉 , a użytkownicy odbiorników radiowych i telewizyjnych poprzez zmysły odpowiedzialne za słuchanie i widzenie 😀 .Wzrokowcy odnotowują wysyp świątecznych dekoracji , ale tym razem tych domowych bo sklepowe i miejskie nasze oczy cieszą już od ponad miesiąca . Tak więc aby tradycji stało się zadość i ja wpadłam w szał świątecznego strojenia . Ale o dziwo w tym roku szło mi wybitnie pod górkę . Niby plan szczegółowy był , ale efekt końcowy w żaden sposób nie satysfakcjonował moich zmysłów . Zakupiona żywa choinka po odzianiu w świąteczne szatki nie cieszyła oczu , kuchnia też była jakaś bezpłciowa , w pokoju mimo masy czerwieni było ponuro jak w jaskini .  Zwołałam więc zebranie w celu ustalenia co jest nie tak . Mało współpracujący w temacie członkowie rodziny stwierdzili że im wszystko gra i buczy , ale mnie ani nie grało ani nie buczało . Czytaj dalej

Reklamy

Tuż , tuż.

Tuż , tuż.

Za trzy dni święta.

Powiem Wam , że z mojej świątecznej euforii nic nie zostało. Jestem na takim minusie nastrojowym że masakra. Najchętniej odwołałabym Wigilię a w pozostałe świąteczne dni z przyjemnością zaszyłabym się w domu nie wystawiając z niego nosa. Przyczyny takiego stanu rzeczy są trzy . Jedna to chyba dopadła mnie jesienno-zimowa chandra spowodowana  „piękną” zgnilizną za oknem która wyssała ze mnie całą energię, druga to po prostu przemęczenie , a trzecia to problemy zdrowotne  😦 .

No , ale cóż świąt się przecież  nie przełoży tylko dlatego że Ruda ma doła  ;). Czytaj dalej

Jesienne dokarmianie.

Jesienne dokarmianie.

Powoli dobiega do końca mój 10 dniowy odpoczynek od pracy zawodowej. Naładowana pozytywnymi emocjami wracam na zawodowe łono.

Miniony czas spędziłam bardzo pracowicie , ale z efektów pracy jestem zadowolona. Nareszcie zrobiłam rzeczy na które wcześniej nie miałam czasu lub ochoty , powybiegałam myślą w przód a konkretnie myśli powędrowały do świąt przy czym na myślach się nie skończyło 😉 . Czytaj dalej

Jednak ludzie potrafią się ustawić .

Jednak ludzie potrafią się ustawić .

Pracuję w dosyć specyficznej firmie jeżeli chodzi o kontakty międzyludzkie . Jest to w zasadzie firma rodzinna , bo oprócz mnie wszystkie osoby które przewinęły się w niej przez ostatnie 10 lat były związane więzami rodzinnymi z szefostwem. Kiedy interesy szły bardzo dobrze lub dobrze życie towarzyskie moich pracodawców kręciło się zupełnie inaczej niż obecnie . W czasach hossy moje szefostwo wyjeżdżało na zagraniczny urlop raz do roku ( na ogół w listopadzie )  oraz dwa tygodnie spędzało nad polskim morzem , a połączone imieniny szefowej i szefa wypadające w maju były z pompą wyprawiane w jakiejś eleganckiej „knajpie” bo inaczej nie wypadało. 

Rozumiecie – wielki świat 😉 . Czytaj dalej

Bo rybka była za słona .

Bo rybka była za słona.

Starzeje się.

Normalnie starzeję się.

 I nie dość , że o tym wstrząsającym fakcie przypomina mi kalendarz ( za kilka dni wskoczy mi na plecy kolejny roczek ) honorując moje pojawienie się na świecie X lat temu czerwoną kartką  , to jeszcze moje szanowne gnaty co rusz wytykają mi stateczny wiek.

Czy Wy też tak macie , że jak jedno Wam przechodzi to od razu melduje się „cuś”  innego,  czy tylko ja jestem jakimś takim wybrakowanym egzemplarzem ?  

A może ja jestem prototypem jakiejś super babki tylko pewne niedoróbki spowodowały , że mnóstwo we mnie fuszerek które to w całej rozciągłości przekładają się na moje samopoczucie ? 😉 

Ehhhh , ciężki jest mój żywot.

Ledwo noga mi przeszła to teraz we władanie bólowe wziął mnie kark i prawa ręka.

Normalnie szok w trampkach 😦 . Czytaj dalej