I się zaczęło .

I się zaczęło .

Uroczyście informuję , że w moim rodzinnym domostwie sezon na przetwory został oficjalnie rozpoczęty .

Prawdę mówiąc jadąc wczoraj na działkę po prawie dwutygodniowej nieobecności tam , nie spodziewałam się , że wrócę wieczorową porą do domu i zamiast wskoczyć od razu do wanny aby zmyć całodniowy pot z siebie bo było gorąco niemiłosiernie,  to ja na ponad 2 godziny wskoczę do kuchni i będę  walczyć jak lwica z dziesięcioma kilogramami czereśni które przytaszczyłam z działki . Czytaj dalej

Reklamy

A czas leci nieubłaganie :( .

A czas leci nieubłaganie 😦 .

Czas leci nieubłaganie .

Ostatnie 10 dni to czas przygotowań do imprez.

Wczoraj zakończyłam trzecią i jeszcze tylko jedna przede mną w tym miesiącu .

Ufff .

Z lekka mam dosyć , choć nie ukrywam , że tak mi się ułożyła praca zawodowa , że przed każdą imprezą miałam jeden dzień wolny i spokojnie mogłam wszystko przygotować i dopiąć na ostatni guzik .

Wczoraj obchodziliśmy 24 urodziny naszej Małej .

Z tej to okazji dopadła mnie smutna refleksja , że już niedługo nasze pisklę wyfrunie z domu o czym powoli zaczyna przebąkiwać .

Smutne to choć doskonale wiem , że taka jest właśnie kolej rzeczy 😦 . Czytaj dalej

Święta , święta i po świętach.

Święta , święta i po świętach.

No były i minęły.

Co roku trudno mi się pogodzić z tą niesprawiedliwością , że człowiek tyle się na nie naczeka , tak się do nich przygotowuje a one nadejdą i z prędkością światła przeminą 😦 . W tym roku święta nie bardzo mi się podobały począwszy od koszmarnej aury do wydarzeń które osnuły święta mgiełką smutku . Najpierw mało ciekawa diagnoza dotycząca zdrowia córki , potem swoje trzy grosze dodawała pogoda , która jaka była chyba każdy widział . Normalnie tylko wziąć się powiesić albo tak jak ja , zaszyć się głęboko w domu udając że się nie istnieje dla świata . Jednak nie każdy miał tak dobrze . To że ja zapuściłam świąteczne korzonki w domu nie oznaczało , że inni poszli w moje ślady. Gdyby tak się stało może moja córka uniknęła by wypadku spowodowanego przez kierowcę który miał przedświąteczne zwidy i omamy . Czytaj dalej

Po imprezowe wspomnienia .

Po imprezowe wspomnienia .

Przetrwałam choć lekko nie było . I tak jak się spodziewałam impreza była w klimatach bardzo zbliżonych do tych jakie panowały na chrzcinach . Jedyna różnica to mniejszy tłum .

Zauważyłam , że z roku na rok coraz trudniej spędza mi się czas w rodzinnym ( ze strony Ślubnego )  towarzystwie i coraz trudniej mi z nim znaleźć wspólny język . Dobrze , że widujemy się tak sporadycznie bo częstszych kontaktów oraz ich prostackiego zachowania po prostu bym nie zdzierżyła  .

Rodzinka Ślubnego na niedzielny obiad stawiła się prawie w komplecie. Nie przyjechała tylko szwagierka bo podobno drogą losowania na nią padło że zostaje w domu . Pachnie mi tu jakimś szwindlem , bo zamiast niej przyjechał facet jej córki ( ojciec dziecka – Ćpunek ) który podobno za stosowanie w hurtowych ilościach używek  ( niekoniecznie zgodnych z prawem ) został bezpardonowo wykopany z domu . Czytaj dalej