Sezon na infekcje uważam za otwarty.

Sezon na infekcje uważam za otwarty.

No i stało się.

Przylazła jesień .

Ale oczywiście nie mogła przyjść taka piękna , słoneczna i kolorowa , tylko wpadła tak od razu z chamskim przytupem czyli wiatrem , deszczem i zimnicą . Wrrrrrr .

Jak sobie pomyśle  , że jeszcze w czwartek i piątek pomykałam do pracy w letniej kiecce z gołymi nogami , a dziś wrzuciłam na tyłek spodnie a na grzbiet włochaty sweterek i szal na szyje, to normalnie chce mi się wyć jak hienie do księżyca na saharyjskiej pustyni 😀 .   Czytaj dalej

Reklamy

Koniec dobrego .

Koniec dobrego .

Po cudownych 14 dniach pełnego luzu , beztroski , leniuchowania połączonego z odrobiną pracy , ale takiej dla rekreacji , dziesiątek kilometrów zrobionych na rowerze , śniadań na dworze w blaskach słońca i porannej rosy zbliżam się do końca urlopu .Ten urlop był zupełnie inny od urlopów które spędzałam przez ostatnie 7 lat , a dlatego że od pierwszego dnia do ostatniego spędziłam go dokładnie tak jak chciałam .

W tym roku urlopuję już 4 raz , ale tylko ten czas w pełni poświęciłam sobie . Niby normalna rzecz powie wielu z Was , ale niekoniecznie . Urlop w lutym na Wyspach Kanaryjskich był wspaniały aniżeli chodzi o walory krajobrazowe , kulturowe i emocjonalne natomiast był bardzo wyczerpujący fizycznie . Nieplanowany tydzień wolnego w czerwcu spędziłam na prawie świątecznych porządkach i spotkaniu towarzyskim . Lipcowy urlop to wypad na północ  Polski , zwiedzanie Malborka , Sztutowa , Kwidzynia i odwiedziny morza .Wyjazd odbywał się w bardzo upalnym czasie przez co kilkudniowa wycieczka nieźle dała nam w kość . I nareszcie nastąpił sierpień gdzie jedyny plan to wyjechać na dwa tygodnie na działkę czego nie robiłam od 7 lat , czyli od śmierci Mamy . Działka to było oczko w głowie mojej rodzicielki , dlatego dłuższe przebywanie tam po jej śmierci było dla mnie psychiczną torturą . Jednak w tym roku potrzebowałam takiego miejsca gdzie zupełnie na luzie naładuję swoje akumulatory . Co prawda w planie był wyskok na kilka dni do Czech i zwiedzanie tego pięknego kraju , jednak upały które i tam szalały przeważyły szalę aby w wiejskich klimatach spędzić ten letni czas. I powiem Wam , że nie żałuję ani minuty spędzonej właśnie tu . Uwielbiam poranki kiedy : Czytaj dalej

Zgnilizna moralna.

Zgnilizna moralna.

Siedzę sobie na działce i staram się przetrwać jakoś te afrykańskie upały. Na działce i tak nie jest tak źle bo pomimo 30 stopni w cieniu które wskazuje termometr często wieje super wiaterek niosący prawdziwą ulgę . Dzisiaj prognozują największy upał , więc profilaktycznie siedzę ukryta w cieniu , bo chyba trochę ten upał negatywnie wpłynął na mnie bo od rana miałam koszmarny ból głowy , zawroty , mdłości , mroczki przed oczami i inne takie bajery. Ze słońcem nie przesadziłam na bank , ale chyba się porządnie odwodniłam 😞.

Czytaj dalej