Gran Canaria cz. 9 – podsumowanie.

Gran Canaria cz. 9 – podsumowanie.

Nie od dzisiaj wiadomo , że wszystko co piękne szybko się kończy . Tak też się stało w moim przypadku. Najbardziej kolorowa i egzotyczna wyprawa mojego życia po 8 dniach dobiegła końca .

Oto mapa odwiedzonych miejsc .

GRAN CANARIA - MAPA WYSPY

Co poczułam? Czytaj dalej

Reklamy

Gran Canaria cz. 5 – Cenobio Valeron , Agaete , Pico de Las Nieves , Fataga.

Gran Canaria cz. 5 – Cenobio Valeron , Agaete , Pico de Las Nieves , Fataga.

Trzeci dzień naszego pobytu był najbardziej wyczerpujący zarówno fizycznie jak i psychicznie . Z powodzeniem mogę też dodać , że był to zarazem najniebezpieczniejszy dzień na Kanarach ( tak przynajmniej odczułam to ja i młodzież ) .

Ale od początku . Zwiedzając dzień wcześniej krater Pico Bandama spotkaliśmy rodzinę Polaków mieszkającą na stałe w Szwecji . O słowa do słowa i rodacy polecili nam miejsce o którym nie wyczytałam w żadnym przewodniku planując zwiedzanie wyspy , a mianowicie o grotach/jaskiniach Cenobio Valeron . Te groty tudzież jaskinie jak nazwali je nasi rodacy to w rzeczywistości nic innego jak ogromne spichlerze w których pradawni mieszkańcy Wysp Kanaryjskich używali do przechowywania zboża , będącego podstawą ich diety. Spichlerz składał się z ponad 300-stu silosów wykutych w miękkiej skale , połączonych ze sobą na różnych poziomach . Jest to kunsztowne dzieło prehistorycznej inżynierii tym bardziej , że umiejscowione wysoko w górach .

Czytaj dalej

Komu w drogę temu czas.

Komu w drogę temu czas.

No i dobiłam do pamiętnego dnia 7 lutego 2018 , kiedy to moja mała stopa po raz ostatni przekroczyła próg firmy 😉 .

Od dwóch godzin już oficjalnie byczę się na urlopie.

Cuuuuudowne uczucie tym bardziej , że całkowicie nieplanowane.

No dobra zaplanowany był tylko 8 dniowy wyjazd w miejsce gdzie termometr nie będzie straszył minusową temperaturą , a tu trafiły się ponad dwa tygodnie zbijania bąków . Boskooooo . Chyba jeszcze bardziej polubię swoje szefostwo za serwowanie mi takich niespodzianek 😀 .

Czytaj dalej

Z wredotą mu do twarzy.

Z wredotą mu do twarzy.

Nadszedł styczeń a wraz z nim sesja.

Przedostatnia sesja mojego dziecięcia na studiach. 

W tej sesji ma tylko dwa egzaminy – jeden z angielskiego , a drugi z przedmiotu kierunkowego. Kiedy zostały wyznaczone terminy egzaminów Mała bardzo się ucieszyła , bo były one na tyle wcześnie , że spokojnie mogła się do nich przygotować  , a potem z głową w chmurach planować wyjazd na Kanary ( Jezuniuuuu to już za okrąglutki miesiąc !!!! – kropelki poproszę 😀 ) .

No , ale jak jedno idzie fajnie to wiadomo , że drugie musi się obowiązkowo schrzanić . Czytaj dalej

Na urlopowym szlaku – Równica i Wisła .

Na urlopowym szlaku – Równica i Wisła .

Była sobie pewna ,  lekko słoneczna , sierpniowa  niedziela , kiedy znajomi u których byliśmy w czasie urlopu rzucili hasło , a właściwie rzuciła je psiapsióła  , że ma dziś kuchniowstręt i jeżeli mamy ochotę to zaprasza nas na śniadanie na Równicę na której serwują przepyszny chleb ze smalcem i inne smakołyki . Nie znając zbyt dobrze topografii okolic w której przebywaliśmy chętnie się zgodziliśmy , bo jak gdzieś jesteśmy a szczególnie ja jestem , to lubię dodatkowo zobaczyć to i owo . W try miga wrzuciliśmy na siebie odpowiednie ciuszki , piękniejsza część towarzystwa odziała się jeszcze w makijaż coby nie straszyć turystów w górach , posadziliśmy zadki w aucie i w drogę . Prawdę mówiąc myślałam , że moja „śniadaniowa stołówka” będzie nieco bliżej , a okazało się że pojechaliśmy na Równicę niedaleko Ustronia czyli dokładnie 89 km od miejsca w którym mieszkają znajomi . Czytaj dalej